Rodzaje nazw firm. Nazwy zaskakujące połączeniami wyrazów

Nazwy tworzone przez połączenie dwóch wyrazów nie są rzecz jasna niczym nowym. Pewne novum stanowi sposób ich tworzenia. Obecnie powstające nazwy zazwyczaj zaskakują znaczeniami oraz brzmieniami. Oczywiście dobór słów nie jest przypadkowy, choć czasami może się takim wydawać. Urodzaj nazw z zaskakującymi połączeniami wyrazów jest także wynikiem wyczerpywania się dostępności domen internetowych. I nic w tej zależności nie powinno nas dziwić, bowiem firmy je noszące zazwyczaj działają na szeroko rozumianym rynku teleinformatycznym. A dotcomowy boom zaowocował wieloma markami, które zaskakiwały innowacyjnymi technologiami i – last but not least – nazwami.

Niecodzienne zestawienia

By nie być gołosłownym podajmy na początek kilka przykładów. BlueDot, Facebook, FeedBurner, Filmloop, Firefox, JotSpot, Pageflakes, Photobucket, Songbird, WordPress, YouTube, DropBox, LinkedIn, PayPal, Snapchat, Urbanspoon. Już pobieżna analiza sugeruje, że mamy do czynienia z nazwami oryginalnymi, ekspresyjnymi, pomysłowymi, lekko humorystycznymi. Budzącymi w świadomości odbiorcy ciekawe obrazy i skojarzenia. Dającymi do myślenia. Tyleż opisowymi, co poetyckimi. Komunikatywnymi – najczęściej są one stworzone za pomocą słów-kluczy, słów z podstawowego, codziennego słownika. Słów dobrze znanych, niewyszukanych.

Zalety nazw zaskakujących połączeniami wyrazów

Dzięki wykorzystaniu słów-kluczy możliwe jest szybkie zakomunikowanie, oddanie w nazwie kwintesencji marki, zasugerowanie zakresu jej działalności bądź najmocniejszej strony. Często wskazują one na wyjątkową cechę firmy. Streszczają wartości, jakie są jej bliskie lub „reklamują, anonsują” tylko jej właściwy modus operandi. Co ważne, złożenia z racji swej formy sugerują, że firma jest czymś więcej niż kolejną marką z danej branży. Z racji swojej dualnej natury może więcej, jest lepsza od konkurencji. Zwróćmy uwagę także na zapis nazwy. Nie bez powodu są one tworzone jako jedno słowo. Ten zabieg podkreśla spójność, zwartość, integralność firmy. Z kolei wyróżnione w zapisie człony są jak filary mostu, po którym klient pewnie przejedzie. Z punktu widzenia psychologii sprzedaży, konsumenta ma to niebagatelne znaczenie.

Słysząc po raz pierwszy nazwy YouTube, Facebook trudno zachować obojętność. Jeśli nawet nie pochwalamy tak spontanicznego podejścia do nazewnictwa, nie lubimy neologizmów, słownych ekwilibrystyk, zabaw to nic nie szkodzi. Te nazwy i tak zapadną nam w pamięć. Są po prostu równie absorbujące jak widok słonia w składzie porcelany. (Porównanie nie jest bynajmniej tylko efektowne, zwaraca uwagę także na ryzyka, jakie mogą się pojawić.)

Pomysłowe zestawienie całych wyrazów, bądź ich części daje także szereg możliwości graficznego wyróżnienia, stworzenia niebanalnej, bogatszej w znaczenia, silniej oddziałującej identyfikacji wizualnej. Wiele firm z powodzeniem korzysta z tej sposobności – dobrymi przykładami są logotypy YouTube, PayPal czy LinkedIn.

Wady nazw zaskakujących połączeniami wyrazów

Z pewnością rewersem wyżej wymienionych cech jest możliwość skonfundowania odbiorcy, wprawienia go w zakłopotanie. Wiele wyczucia trzeba podczas ich tworzenia. Nazwy ambitne, nadmiernie kreatywne będą odbierane jako hermetyczne, dziwaczne, pretensjonalne. Nie tylko jednak ich znaczenia mogą budzić wątpliwości, także brzmienie. Warto pamiętać, że wyraz stworzony na bazie z dwóch innych, bynajmniej nie jest sumą części składowych. Innymi słowy konieczne jest umiejętne zorkiestrowanie warstwy fonetycznej, eufonicznej z semantyczną.

Artykuł chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żaden fragment niniejszej publikacji nie może być kopiowany, rozpowszechniany w żadnej formie i w żaden sposób bez zezwolenia właściciela – Agencji Klikmii Radosław Zieliński.